28.06.2009
Weśliszmy do domy Zacha. Niestety nie ma go w domu (fajny koleś, zostawił nam klucze pod wycieraczką). Szczerze mówiąc dziwne, że wpuścił trzech Polaków do pustego domu (właśnie korzystam z jego domowego internetu, a jego wciąż nie ma).
Lot przebiegł pomyślnie, choć niektóre napoje nieprzypadły (mnie i Grzesiowi) do gustu. Po Nowym Jorku poruszaliśmy się Lincolnem (taki samochód), kierowca - miły koleś, zabrał nas na wycieczkę po Manhattanie. Spotkaliśmy też miłą babeczkę, która dała nam adres mailowy do siebie (kobieta pochodzi z LA i zaproponowała nam wycieczkę po Californii).
Tomek Smolen Smolenski
29.06.2009
W nocy była ogólna tragedia. Któryś z licznych domowników włączył klimatyzację i ogólnie nie mieliśmy tyle kocy żeby przezwyciężyć wpływ zimna. Ale rano śniadanie zrobione przez mamę Zacha zatarło całkowicie złe wrażenia. Nie jestem w stanie póki co opisać co to było, ale było za.. (dobre)





